Sunday, 28 August 2011

Moje metamorfozy- przed domem

No coz ,nie ma sie specjalnie czym chwalic. Nie wszystko do konca zostalo zrobione .Krzys wyremontowal podjazd do garazu i usilnie walczy z chwastami na  trawniku.Dokladnie to nawet nie wiem o co z tym trawnikiem chodzi.Wiem ,ze wczesna wiosna facet jezdzil po nim walcem ,ktory robil takie dziurki w ziemi.Ponoc to sie robi zeby lepiej trawa rosla.Teraz to kosi ten trawnik co tydzien i spryskuje jakimis swinstwami.Cos tam musi byc na rzeczy bo kondycja trawnika sie poprawila :-)))))
Pozatym ,pozbyl sie uporczywych sasiadow.Ile razy ktos od sasiadow szedl to swojego ogrodka to zagladal na ganek i zagadywal.O wiszacym na murku sasiedzie z piwem w reku  ......juz nie wspomne.
Krzys zrobil  kratke  a ja posadzilam pnacze .


Tym sposobem , zyskalismy troche prywatnosci.Ja nie zamierzalam nic specjalnego robic w tym roku przed domem. Chcialam tylko posprzatac a jak zwykle wyszko inaczej. Nie moglam zrobic porzadku z tymi kamieniami. Jak znam zycie to od chwili ich  polozenia, nigdy nie byly czyszczone.
 Myslalam...(naiwna),ze wybiore smieci z kamieni i bedzie ok. Och , jakze sie mylilam. Kamienie byly tak wymieszane z ziemia i roznymi swinstwami, ze musialam je poprostu przebrac. Dwa dni od rana do wieczora przebieralam te kamienie i juz wyczyszczone przenioslam na tyl domu.Moze przydadza sie w ogrodzie a jak nie to sie ich pozbede pozniej.Wszystko przez te kamienie. Zamiast malowac pokoj musialam wzazc sie za kopanie,wymienianie ziemi i sadzenie kwiatow.
A oto rezultat moich zmagan.









Nawiazujac do poprzedniego postu...po co Kanadyjczyka porch
Oraz moje najnowsze zdjecie  zrobione w piatek .

No comments: